info

"A fotografie [Witkiewicza] – czyż nie należą do najciekawszych, jakie w Polsce powstały?"
Jan Błoński

Wychodząc z teatru, człowiek powinien mieć wrażenie, że obudził się z jakiegoś dziwnego snu, w którym najpospolitsze nawet rzeczy miały dziwny, niezgłębiony urok, charakterystyczny dla marzeń sennych, nie dających się z niczym porównać – pisał Witkiewicz w swojej teorii teatru. W życiu codziennym artysta również miał skłonność do ucieczki od potocznej rzeczywistości i aranżowania własnych światów. Nazywał to „artystycznym komponowaniem wypadków życiowych”. Można powiedzieć, że Witkacy organizował dookoła siebie «teatr» z nieprawdziwego zdarzenia i w tym teatrze dobrze się czuł, w nim odpoczywał od rzeczywistości. W nim się wyżywał, gdyż był i twórcą, i aktorem. Stąd jego zadziwiający dynamizm, czy to w «pracy», czy w «zabawie», czy w eksperymentowaniu – dla niego wszystko to było odmianami twórczości – pisał przyjaciel Witkiewicza Teodor Birula-Białynicki. Tworzenie tych parateatralnych form, bawienie się nimi i fotografowanie ich, było często rodzajem antidotum, odtrutką na poważne problemy natury egzystencjalnej, również na nękające go często stany depresji oraz poczucie bezsensu istnienia. Fotografie Witkiewicza rejestrowały i dokumentowały te sytuacje. Można je oglądać jako odrębną gałąź twórczości, lecz najważniejsza jest ikonograficzna strona tych zdjęć, poszerzająca rozumienie dzieł artysty, faktów z życia, a przede wszystkim jego psychiki. Obok korespondencji Witkiewicza właśnie fotografie najbardziej wzbogacają i pogłębiają psychiczny wizerunek autora, zaś ich zbiór jest nieprzeciętną relacją życiowej i artystycznej witalności. Dla artysty fotografowanie było niezastąpionym narzędziem analizowania własnych procesów psychologicznych. Całą swoją psychikę, doświadczenia życiowe, obserwacje, także obsesje i lęki, cały „świat wyobrażeń i uczuć” Witkacy przekładał na wartości artystyczne, dlatego uważa się, że jego życie i sztuka są ze sobą ściśle powiązane.
Na rysunku z 1923 roku napisał: Nie ma tak wielkiej bzdury, która nie byłaby godna służyć wyrażeniu tajemnicy bytu. Sytuacje, które powstawały, często absurdalne, przypominające sceny z teatru dadaistycznego, były rodzajem performencu dokumentowanego na kliszy. Sam proces fotografowania został włączony do działań „teatru życiowego” Witkiewicza, niezależnie od tego, jaką formę te działania przyjmowały – psychologicznych eksperymentów, improwizowanych scen, groteskowych popisów... Te wszystkie niekonwencjonalne zachowania były wyrazem skomplikowanej osobowości, znakiem jego istnienia.
Znaczenie i rodzaj strategii wobec fotografii były na tyle specyficzne, że nie miały odpowiedników we współczesnych mu zjawiskach w sztuce polskiej. Fotografia Witkiewicza wskazywała zupełnie nowe możliwości stosowania jej przez artystów, czego dzisiaj jesteśmy świadkami.

Stefan Okołowicz

Podczas wernisażu odbędzie się slideshow prezentujący fotografie Witkacego - autora i modela.