info

Zderzyłam pokolenia: języki, sposoby myślenia, funkcjonowania, inne codzienności, żeby wydobyć ten zgrzyt, ten brak czegoś takiego jak „statystyczny Polak", brak platformy, na której to by się wszystko spotykało i moglibyśmy powiedzieć „my". Wszystko to jest w tej sztuce dość makabryczne, przerysowane, ale wydaje mi się, że tutaj po raz pierwszy mówię coś potencjalnie dobrego. Oczywiście nie formułuję wprost żadnego pozytywnego przesłania, ale to pierwsza rzecz, którą napisałam nie pod hasłem: w jakim okropnym kraju żyjemy, a jak tu szaro! Odwrotnie, jest tu moja afirmacja bycia Polką i polskości, totalnie dzisiaj wyszydzonej, zmieszanej z błotem i traktowanej jako skaza, jako policzek wymierzony przez los, przynajmniej w moim pokoleniu. (...)
Dorota Masłowska w wywiadzie dla Dziennika

Przy pierwszej lekturze dramat wydaje się być ulepiony z tej samej gliny, co poprzednie utwory Masłowskiej, to jest z przewrotnie potraktowanych cytatów z popkultury i szyderstw ze stereotypów narodowych. (...) Akcji w tradycyjnym pojęciu nie ma, zastępuje ją nieskładna rozmowa przywodząca na myśl groteskowe dialogi ze sztuk Wernera Schwaba piętnujących austriackie mieszczaństwo. (...) Podobnie jak w Pawiu królowej Masłowska w mistrzowski sposób obnaża fałsz języka reklam, kolorowych czasopism i tabloidów, konfrontuje konsumpcyjne marzenia z rzeczywistością rodziny żyjącej grubo poniżej minimum socjalnego. Kpi także z ludzi mediów, których reprezentuje cyniczny reżyser zaangażowanego kina i przeprowadzająca z nim wywiad skretyniała prezenterka.

Wszystko to jest tylko powierzchnią, pod którą kryje się poważniejsze pytanie: o tytułowych „nas", o narodową tożsamość. W Wojnie polsko-ruskiej... Masłowska wyśmiewała nacjonalistyczno-ksenofobiczne ciągoty dresiarza Silnego i mobilizację w miasteczku, które oflagowuje się przeciwko rzekomym Ruskim. Tu całkiem na serio pyta, co czyni dzisiaj z Polaków wspólnotę. I jaki jest stosunek Polaków do własnej polskości.
(...) Wygląda na to, że Polaków jednoczy... niechęć do Polski i głęboka frustracja wynikająca z bycia Polakami. Ale nie tylko. Jest też druga strona sporu o polskość: monolog z radia nawiązujący do narodowoojczyźnianej retoryki Radia Maryja. Spiker tłumaczy słuchaczom, że u zarania dziejów wszyscy byli Polakami: Francuzi, Niemcy, Rosjanie, tylko potem odebrano nam inne kraje i został nam jedynie spłachetek ziemi nad Wisłą.
Pomiędzy tymi dwiema skrajnymi postawami: całkowitego odrzucenia polskości („Nie jesteśmy żadnymi Polakami, tylko normalnymi ludźmi!" - podkreśla Metalowa
Dziewczynka) a podniesioną do absurdu polskością oblężoną ufundowaną na resentymencie rozpięty jest cały dramat.
Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza

Dramat napisany na zamówienie TR Warszawa i Schaubühne am Lehniner Platz.